sobota, 8 stycznia 2011

Demony głupoty - część 1

Od blisko pół roku piszę na tym blogu o językach obcych, czasem dzieląc się poradami na temat tego co należy robić, aby nauka języków była bardziej efektywna, łatwiej było się do niej zmotywować itp. Czasem udaje mi się to lepiej, czasem gorzej. Dzisiaj natomiast, w związku z nadmiarem negatywnych bodźców, zamiast mówić co warto robić chciałbym się skupić na tym czego robić się nie powinno, jeśli mamy zamiar jakiś język opanować. I od czego należy się trzymać z daleka


Do napisania tego artykułu zainspirowały mnie 3 rzeczy: post na blogu Agnieszki Drummer (bloga polecam osobom zainteresowanym niemieckim) o podręczniku uczącym niemieckiego bez gramatyki, strona kolejnego "czarodzieja" oferującego nauczenie języka obcego w ciągu 14 dni oraz pytanie zadane na pewnym forum o dobry translator. Po raz kolejny nawiedziła mnie myśl (dodam, że raczej mało odkrywcza), że przynajmniej 80% materiałów do nauki języka obcego do niczego się nie nadaje, a ludzie mimo to wydają pieniądze na to by kupić książkę pani Pawlikowskiej, mimo że już sam tytuł ("Blondynka na językach") wskazuje, że wyżej niż na poziom A2 to z tym nie zajedziemy. Szerzej o tym pisać nie będę, bo ta książka już została zrecenzowana wystarczająco źle. Nawiązując zaś do samej możliwości nauki języka bez gramatyki - uważam, że siedzenie i wkuwanie tabelek na siłę niewiele daje w oderwaniu od kontekstów użycia, ale czasem robić to trzeba, czy się tego chce czy nie. Bez rozumienia zasad gramatyki możemy się natomiast pożegnać z jakąkolwiek znajomością języka obcego (poza tym gramatyka potrafi być bardzo ciekawa - naprawdę). Chyba, że ktoś ma marzenie by mówić niczym Kali z "W Pustyni i w puszczy"...

Tych co mają ochotę mówić jak Kali zaprosiłbym na stronę owego człowieka uczącego języka obcego w ciągu 14 dni, ale obawiam się, że mogą przejść na ciemną stronę mocy i utonąć w gąszczu historyjek o ogórkach walczących z kogutami. Brzmi zabawnie, czyż nie? Sęk w tym, że autor owej strony całkiem poważnie przedstawia ją jako świetny przykład zapamiętania znaczeń tych dwóch słów. Zawsze mnie zastanawiało co ludzie widzą w różnych technikach mnemonicznych, wymyślaniu niestworzonych historyjek, żeby zapamiętać jakiś wyraz, czy ich listę. Żeby naprawdę dobrze władać językiem obcym potrzeba około 10.000 słów. Szczerze mówiąc znam wiele ciekawszych i skuteczniejszych sposobów ich kolekcjonowania niż wymyślanie nowych baśń i legend. Może komuś podobne techniki odpowiadają - ja swego czasu próbowałem to robić, ale miałem wrażenie, że tylko dodatkowo zaśmiecam sobie głowę, a długofalowych postępów raczej nie było widać. A o tym, że języka się w 14 dni nie da nauczyć jeśli się nie jest osobą chorą na autyzm nie muszę chyba wspominać...

Trzecią kwestią są zaś translatory. Zawsze mnie zastanawia, gdy osoba chcąca się nauczyć danego języka używa nagminnie tego narzędzia do tłumaczenia tekstów. Wysługiwanie się translatorem to pierwszy krok do tego, by języka się nie nauczyć. O to właśnie chodzi w czytaniu trudnych obcojęzycznych tekstów - nie tylko wyłapujesz słowa i konstrukcje, których nie umiesz, ale też powtarzasz nieświadomie to co już jest Ci znane. Używając translatora tracisz tylko okazję, by ćwiczyć język. Szczerze mówiąc przychodzi mi na myśl jedynie jedno sensowne użycie tego wynalazku. Zdarzało mi się wykorzystywać go w charakterze słownika, gdy akurat nie miałem żadnego książkowego odpowiednika pod ręką. I tu rzeczywiście translator potrafi być pomocny, aczkolwiek też ma się nijak do normalnego słownika (nawet takiego który zawiera ok. 15000 wyrazów).

Podsumowując:
1. Nie łudź się, że języka można się nauczyć bez gramatyki. 2. Nie można się nauczyć języka w 14 dni. 3. Jeśli chcesz się poważnie zająć jakimś językiem to nie korzystaj z translatorów, albo rób to jak najrzadziej.

Serię "Demony głupoty" (tytuł zaczerpnięty z komiksów o Dilbercie) zapewne będę sporadycznie kontynuował, bo nierzadko zdarza mi się natrafić na coś co wręcz irytuje swoją nieskutecznością i chęcią taniego zysku. A tak może kogoś odwiodę od kupienia złego podręcznika, powierzenia swej duszy mnemonicznemu czarodziejowi bądź bezmyślnego tłumaczenia przez translator.

Podobne posty:
Historia motywacyjna
Jak się nauczyć cyrylicy w 2 dni
Płynny w 3 miesiące... Czy aby na pewno?
Czy 1000 słów i 70% rozumienia to dużo?
Co przyjdzie z słuchania radia przez godzinę dziennie

14 komentarze:

  1. O toś się zdenerwował Gospodine Karole:) Ale co racja, to racja!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. "Lekko i bez wysiłku,
    jednym pchnięciem,
    otwierają się tylko drzwi do zguby."

    Lew Tołstoj

    Oddaje całą myśl o procesie nauki języków obcych.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Witam! To mój pierwszy komentarz u Ciebie Karolu ale na pewno nie ostatni, blog wydaje się być interesujący i zamierzam go regularnie śledzić.

    Odnośnie postu:
    co do pt. 1) moim zdaniem gramatyka jest potrzebna, ale nie na początkowym etapie nauki języka. Szczerze mówiąc nigdy specjalnie nie interesowałem się gramatyką lecz mimo tego jakoś chyba ją podchwytywałem. Początek nauki to słówka słówka słówka, dopiero potem podszedłbym do gramatyki.

    pt 2) zgodzę się, że w ciągu 14 dni przeciętny człowiek nie nauczy się języka dobrze - podstawowych zwrotów sporo, ale nie oszukujmy się, to mały procent wiedzy. Ciekawi mnie za to ile to dla Ciebie "nauczenie się języka" - jaki to jest poziom? B2?

    pt 3) ja używam translate.google.pl bez przerwy ale przyznam, że tylko w roli słownika, sporadycznie zdarzy mi się sprawdzić jakiś zwrot, ale to raczej z ciekawości niż z potrzeby

    Dzięki za bloga, sam jestem zainteresowany tym tematem i na pewno będzie coś o językach i na moim blogu.
    3maj się i do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. dobry wpis!

    Wczesniej obalalismy mit mozliwosci nauki jezyka w 3 miesiace a teraz widze pojawily sie jeszcze wieksze brednie :D 14 dni!! czuje sie jak debil zatem bo kazdego dnia na nauke poswiecam okolo 4 godziny jakkolwiek by to nierealnie brzmialo, czasem nawet wiecej i po 14 dniach to ja niezbyt wiele umiem... po miesiacu, dwoch dalej wiele nie wiem, nie po dwoch tygodniach ale po dwoch miesiacach znam sporo podstwaowych zwrotow.. 'sporo' i tak za malo zeby sie dogadacbez problemu, raczej powiedziec cos a reszte domachac rekami ;]

    translatorom zas nie ufam i balabym sie wyjsc na idiote tlumaczac cos translatorem. jako, ze tez sama korzystam z google translatora dosc czesto sprawdzajac znaczenie slow to wiem jak wielkie bzdury czasem wychodza przy jego uzyciu.

    Ja natomiast nie ukrywam, ze nie widze innej mozliwosci jak nauka gramatyki od samego poczatku, bo co mi przyjdzie po - podstawowych slowach, skoro nie bede ich mogla ulozyc w zdanie?? Dziekuje bardzo. Nie ma cudow - ostatnio jest moda na te wszystkie bzdury to cos jak odwieczne poszukiwanie sposobow na otylosc bez diety i cwiczen ;] i co? niby tyle cudownych srodkow.. tylko czemu otylosc nie jest co raz mniejszym problemem a wiekszym i grozniejszym?
    Rozbawil mnie Twoj artykul i jeszcze bardziej bawi mnie ludzka naiwnosc.. nie ma innej latwiejszej i skuteczniejszej drogi od systematycznej, dlugotrwalej nauki. Sa rozne matody umilajace proces nauki, ale bez 'tradycyjnego' wysilku nie przyjdzie nic po za zniecheceniem, bo bezsensowne materialy do nauki tylko odwiada i zniecheca 'ludzia' do dalszej edukacji ;]
    Piszesz 80% podrecznikow jest nic nie wartych- jak trudno sie z Toba nie zgodzic! Sama od zawsze spedzam godziny w ksiegarniach zanim uda mi sie znalezc posrod setek podrecznikow cos na prawde dobrego......

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. @mozdok
    Gospodine Kamile, šta da radim...

    @Paweł
    Zacny cytat :)

    @LCL
    1. W tym miejscu bym się kłócił, bo w większości języków bez podstaw gramatyki nie skleisz nawet prostego zdania. Jako przykład możesz sobie wziąć chociażby język polski - nie wiem czy znajdziesz wiele zdań, w których gramtyka nie ma swojego udziału.
    2. Nauka języka trwa praktycznie cały czas i wątpię czy istnieje taki punkt jego znajomości kiedy już nic nie można polepszyć. Skoro muszę jednak szastać określeniami europejskich standardów to B2 uznałbym jako pewne minimum. Myślę, że dopiero od C1 można uznać, że języka się nauczyliśmy, aczkolwiek nadal trzeba go używać i powtarzać wiadomości, bo wiedza ulatuje szybciej niż myślimy.
    Dzięki za komentarz!

    @Ev
    Nie wiem czy mogę tu coś dodać, bo potwierdzamy się nawzajem :) Ciekawe porównanie do zwalczania otyłości bez diety i ćwiczeń :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Witam.Mam prośbę, korzystając z faktu że jest to blog poświęcony nauce języków obcych chciałbym prosić o poradę:
    - gdy czytam angielski tekst rozumiem ponad 90 % przekazu
    - natomiast gdy ten sam tekst słucham rozumiem znacznie mniej i jest to bardzo frustrujące
    proszę o precyzyjną podpowiedź jak ćwiczyć aby jak najszybciej zniwelować tą różnicę

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Zacznij wiecej sluchac , ogladaj filmy angielskie z napisami angielskimi , sluchaj wiecej, naucz sie dialogu na pamiec z kartki i powtarzaj go na glos nasladujac to co slyszales na filmie, sluchaj wiecej, mów sam do siebie z glowy tzn spróbuj sam skladac zdania a nie tylko czytac z ksiazek, no i sluchaj wiecej - reszta bedzie przychodzic z czasem.
    I w nauce jezyka stosuj sie do zasady - najpierw sluchanie , potem mowienie , dopiero potem czytanie i pisanie. Nigdy odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Pozwoliłem się odnieść do tych dwóch komentarzy w osobnym wpisie, bo stwierdziłem, że na takowy zasługują.
    W skrócie - Mahu ma rację jeśli chodzi o to, co należy robić, by rozumienie mówionego tekstu było większe - należy po prostu jeszcze więcej słuchać.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Witam. Czytam Twój blog od pewnego czasu, choć dopiero nie dawno moja nauka języków stała się czymś co robię z własnej woli, i w wolnym czasie. W dużej mierze, dzięki Tobie i programie Anki, który poleciłeś. Mam 2 pytania co do języków, zadaje je tutaj gdyż być może zaliczą się do demonów głupoty ; )

    1. Co sądzisz o kursach Sita, i tym urządzeniu? Czy faktycznie pomaga w nauce języka?

    2. Czy uważasz, że można uczyć się 2 czy 3 języków naraz? Mam na myśli w tym samym czasie. Np w Anki wpisać dom i na drugiej stronie dom po angielsku,francusku i hiszpańsku.

    Pozdrawiam i szczerze dziękuje za wiedzę, którą tutaj nabyłem.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. Witaj Kszegoszu ponownie (bo o ile mnie pamięć nie myli już kiedyś tu wchodziłeś ).
    Moich czytelników w dziale "Demony głupoty" nigdy nie umieszczę, a pytania są zawsze dobre:

    1. O kursach Sita nie wiem prawie nic, prócz tego co wiedzą wszyscy, czyli faktu, iż stawiają na naukę w stanie relaksacyjnym i są bardzo drogie. Nie wierzę jednak, by jakikolwiek kurs (nawet Sita) mógł nauczyć języka obcego sam w sobie. Język to nie jest coś co można zapisać w mózgu nawet najlepszym programem - to jest coś co rośnie w umyśle przez lata. Lepiej więc przejść dogłębnie przez znacznie tańsze (a zapewne treściwsze) materiały, a następnie przerzucić się na żywy język. Wyjdzie i taniej i ciekawiej. Ale mówię - jestem tu nieobiektywny, bo Sity nie próbowałem.

    2. To jest świetna rzecz jeśli uczysz się np. 2 języków z tej samej rodziny i porównujesz ich gramatykę, tudzież rozwój leksykalny języków, zmiany fonetyczne. Jednak w przypadku prostej nauki słówek będzie to raczej nieskuteczne i mało przyjemne. Ja biorąc się za jakiś język lubię z nim pobyć przynajmniej 30 minut, niekoniecznie w towarzystwie jakichś innych. Podobnie gdy dla każdego języka organizowałem osobną talię w Anki, kupowałem osobny zeszyt do każdego.

    Cieszę się, że mogę pomóc :) Jakbyś miał jakieś sugestie dotyczące o czym mógłbym napisać w przyszłości to daj znać.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. Translatory mają jeszcze jedną poważną wadę - tłumaczą źle. Ale to, że translator podał Ci bzdurę wiesz tylko, kiedy znasz język lepiej niż translator i tutaj kółko się zamyka ;)
    Rozbawiła mnie w swoim czasie strona pewnej sieci hoteli, która miała wszystko przetłumaczone tą metodą.
    Ich hitem w wersji polskiej było powtarzające się pod każdą ofertą "książka teraz" ;))
    Podrzucenie linku do nich w paru miejscach chyba poskutkowało i ktoś najwyraźniej zaproponował im lepsze tłumaczenie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. Swojego czasu oficjalna strona Wrocławia nie posiadała wersji angielskiej i niemieckiej, lecz wtyczkę do Google Translate.

    http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,8361986,Very_Lipna_translation__czyli_bardzo_lipne_tlumaczenie.html

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. Również MEN nie mogło sobie pozwolić na profesjonalne tłumaczenie:
    http://biznes.onet.pl/aleja_gestapo_blad_men_winny_brak_pieniedzy,18515,3690304,1,onet-wiadomosci-detal

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. @Kor-Ka / Katarzyna
    Dziękuję za uzupełnienia do artykułu:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze