czwartek, 29 lipca 2010

Język kaszubski - jedyny regionalny język w Polsce

    Pamiętam, że jak byłem mały to pojechaliśmy całą rodziną na Kaszuby, mieszkaliśmy tam we wsi Wdzydze i ponoć bywało, że tamtejsi mieszkańcy mówili językiem jakiego nie byliśmy w stanie zrozumieć. Ostatnio natomiast miałem okazję kilka razy przebywać na Pomorzu i stykałem się wielokrotnie z tablicami informacyjnymi po kaszubsku. W niektórych miejscowościach, np. na Helu można było zobaczyć nawet nazwy ulic w tym języku – nie zmieniało to jednak faktu, że niestety ani razu nie było mi dane usłyszeć go na żywo. A szkoda, bo od dłuższego czasu bardzo byłem ciekaw tego jak on brzmi, na ile różni się od polskiego. Jedyne co miałem to kieszonkowy „Słowniczek polsko-kaszubski” Romana Drzeżdżona i Grzegorza Schramke zawierający jedynie ok. 1000 słów, kupiony za 5 złotych w Gdyni  - bardzo fajna pamiątka, ale do nauki to raczej służyć nie mogło. Później znalazłem w internecie dwa kursy:

http://pl.wikibooks.org/wiki/Kaszubski/Podstawy – fajny podręcznik napisany przez rodowitych Kaszubów, którzy zajmują się też pisaniem kaszubskiej wersji Wikipedii, jaką znajdziecie pod tym adresem - http://csb.wikipedia.org/wiki/Prz%C3%A9dn%C3%B4_starna . Szczególnie podoba mi się fakt tego, że ten początkujący kurs jest oparty na prostych dialogach, a następnie objaśnieniach leksykalnych i gramatycznych nie odbiegających od standardów jakie panują w innych podręcznikach jakie uważam za dobre.

http://rastko.net/rastko-ka/content/view/238/1/ - to już jest oficjalny podręcznik do nauki języka kaszubskiego zatwierdzony przez Ministerstwo Oświaty dla klas szkół podstawowych V-VI. Dotychczas w internecie opublikowano 10 lekcji (z 20), jednak o ile zagadnienia gramatyczne wydają się być treściwe, to nie do końca jestem przekonany do funkcjonalności wierszy jakimi osoba korzystająca z tego podręcznika jest bombardowana. Tak czy inaczej, z powodu braku źródeł do nauki kaszubskiego jest to na pewno  pozycja godna uwagi.

Obydwa kursy mają niestety jeden ogromny minus – nie posiadają żadnego materiału audio. Żadnych kaset, CD, plików mp3, czegokolwiek na czym by się można było wzorować czytając teksty tam zamieszczone. Istnieją co prawda objaśnienia, które informują nas o tym jak czytać kaszubskie litery, ale to pomaga mniej więcej w takim stopniu jak podobne objaśnienia o języku angielskim. Trudno bowiem bez osłuchania się brzmieć choć trochę podobnie do native speakera.

Ostatnio wpadłem jednak zupełnie przypadkowo na blog http://kaszebsczi.wordpress.com, gdzie znalazłem link do opowiadania Aleksandra Majkowskiego „ŻËCÉ I PRZIGODÉ REMUSA”.  I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że można na tej stronie przeczytać prawie 300 stronicowe dzieło w języku kaszubskim, a nawet ściągnąć w mp3 czytane fragmenty tego tekstu!!! Polecam. Jeśli natomiast nie chce Ci się tej strony odwiedzać to posłuchaj chociaż tego - http://literat.ug.edu.pl/remus/remus04.mp3. Usłyszenie języka tak niszowego jest przeżyciem jedynym w swoim rodzaju. Przy okazji możesz zobaczyć ile jesteś w stanie zrozumieć – ja osobiście za pierwszym razem gdy tego odsłuchałem, mogłem jedynie wychwycić pojedyncze słowa. I pomyśleć, iż niektórzy Polacy wciąż się upierają, że jest to jedynie dialekt języka polskiego...

Zapewne niewielu zacznie się uczyć kaszubskiego, jednak na pewno warto się zainteresować tym jedynym (przynajmniej oficjalnie) językiem regionalnym w naszym kraju, choćby ze względu na jego odmienność i oryginalność. Do ùzdrzeniô!

27 komentarzy:

  1. Fajny wpis - pierwszy raz słyszę język kaszubski. Rzeczywiście ciężko cokolwiek zrozumieć.
    K.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że wpis się podobał. Obiecuję w najbliższej przyszłości napisać więcej o języku kaszubskim.

    OdpowiedzUsuń
  3. A śląskim się interesowaliście?

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za komentarz. Wiedziałem, że prędzej czy później ktoś zapyta o śląski właśnie w odniesieniu do kaszubskiego.

    Ze śląskim jest pewien problem. Z jednej strony obecnością w internecie przewyższa on język kaszubski (wnioski wysnute z moich pobieżnych obserwacji), mam też wrażenie, że Ślązacy trochę bardziej walczą o obecność swojego języka w mediach (mimo, że teoretycznie są w kiepskiej pozycji w porównaniu do Kaszubów) z drugiej natomiast rzadko kiedy jest śląski uznawany za odrębny język. Raczej umieszcza się go jako dialekt polskiego lub też przejściowy dialekt polsko-czeski posiadający większą liczbę zapożyczeń z niemieckiego (nie jestem specjalistą od polskich dialektów - jeśli ktoś jest, to proszę mnie poprawić).

    Ciekawie wygląda pisana wersja śląskiego, jednak podobnie jak w kaszubskim trudno o jakieś sensowne nagrania dialogów w tym języku (a niech będzie). Obiecuję zająć się śląskim, gdy znajdę więcej wolnego czasu i napisać jakiś dłuższy artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja skromna opinia, w nosie ze slaskim! RAS wlasnie pokazuje jakimi sa "Polakami"! Klesnac ich w zec i tyla!:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Przypominam tylko, że jest to blog językowy, a nie polityczny (choć niestety jedno z drugim jest często związane). Moim zadaniem nie jest tu omawianie tego jacy Polacy są bardziej polscy. A komentarze na temat tego, że Ślązacy są niepolscy raczej Polakami ich nie uczynią (wręcz przeciwnie).

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam. Bardzo miło jest przeczytać pozytywny artykuł na temat języka kaszubskiego. I nie mieszajmy do tego polityki. Każdy ma prawo wybierać. Tym bardziej niech Kaszubi nie krytykują Ślązaków... Odmienności, różnice są czymś bardzo wartościowym w homogenizującej się kulturze:) Matiolk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki za taki komentarz, Matiolk!

      Usuń
  8. Kaszubski faktycznie brzmi ciekawie, a rozumiem tylko trochę.

    Śląski to dla mnie ewidentnie jest odrębny język z prostego powodu - jeśli spokojnie mogę sobie rozmawiać z ludźmi posługującymi się innymi językami, ale też słowiańskimi, a do śląskiego potrzebuję tłumacza, to ciężko by mi go było uznać za... dialekt polskiego ;)
    Prawda jest taka, że o wiele więcej podobieństw widzę w Białoruskim i Słowackim, a to ewidentnie są inne języki.

    Ps. Zobacz Karol do czego nas zmuszasz, do prowadzenia dyskusji pod notkami sprzed 2 lat. Napisałbyś coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się z powyższą osobą. Blog interesujący i sama interesuję się językami obcymi, więc miło by było, gdyby znalazł się jakiś nowy wpisik :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się z powyższą osobą. Blog ciekawy, a sama interesuję się językami obcymi. Miło by było dodać jakiś wpisik. Chociaż raz w miesiącu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem bardzo zaskoczona, że kaszubski jest aż tak różny od polskiego. Trochę mi smutno, że sami mieszkańcy regionu tak słabo walczą o ocalenie tego języka. Tablice to nie wszystko, język powinien być żywy, mówiony. Powtórzę za Karolem - że też niektórzy Polacy wciąż się upierają, że jest to jedynie dialekt języka polskiego... Zresztą, precz z dyskusjami politycznymi, aspekt kulturowy jest nie tylko ciekawszy, ale i ważniejszy.

    Mam też pytanie do Autora - blog nie jest aktualizowany, bo przeniósł się na fanpage na FB? Co prawda zrezygnowałam z konta na fejsbuku, ale byłabym gotowa znowu założyć jakiś profil, bo blog jest super i nie chcę, żeby mnie omijał :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blog na FB się nie przeniósł i na pewno będzie kontynuowany. Po prostu chwilowo nie miałem czasu na jego aktualizacje. Samemu językowi kaszubskiemu natomiast poświęcę kiedyś jeszcze więcej miejsca - najlepiej do współpracy w tym wypadku byłoby zaprosić jakiegoś Kaszuba z krwi i kości, więc jeśli tacy będą, to z wielką chęcią udostępnię im tu miejsce:)

      A co do nowych artykułów - na pewno niebawem się ukażą.

      Usuń
  12. Śląski językiem nie jest. Bardzo dużo zawiera elementów z polskiego przede wszystkim i in.

    Oczywiście mowa o śląskim polskim jeśli tak to nazwać można.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powstrzymywałbym się osobiście od takich jednostronnych deklaracji, że "śląski językiem nie jest". Bo na jakiej podstawie śląski językiem nie jest, a np. rusiński, słowacki czy chorwacki są? Kwestia tego co jest językiem, a co dialektem jest niesłychanie skomplikowana i zdaje się być świetnym tematem dla kolejnego artykułu na tym blogu, za co Ci dziękuję:)

      Usuń
    2. Pozwolę sobie na wyrażenie własnej opinii w tym temacie. Oczywiście że śląski jest innym językiem niż polski bo większość Polaków nie rozumie o czym mowa kiedy rozmawiam z nimi, a mój "śląski" jest bardzo spolszczony dzięki nękaniu nas przez nauczycieli w szkołach, nauczycieli których ściągnięto na te tereny w tym właśnie celu, aby wychwytywali każde słowo nie polskie którym się posługiwaliśmy na co dzień. Dzięki temu mówimy bardziej po polsku a do tego jeszcze doszły media i po latach oglądania telewizji "po polsku" mój śląski jest szczątkowy. Ale pamiętam jeszcze moją babcię jak mówiła po śląsku, oczywiście że jest to pomieszanie Polskiego z Niemieckim, może trochę Czeskim zwłaszcza przy granicy, są też słowa które powstały tutaj jak "ryczka". Trudno się dziwić skoro tereny Śląska były częścią Niemiec od 1795 do 1945 (150 lat!), jestem teraz w Anglii i mam kontakt z wieloma ludźmi z Polski, kolega bardziej mówiący po Śląsku, (bo ja staram się mówić a nie tylko "godać" żeby być zrozumianym), to po kontakcie z nim inne osoby w pracy mówią do mnie: -ty to nic, ale jak on coś powie to nic nie rozumiemy. Więc jak ktoś nie rozumie nic, to chyba to jednak jest inny język? Przynajmniej dla większości Ślązaków takim jest, niezależnie czy go rozumieją czy nie (bo są z Sosnowca np. i nie rozumieją ani słowa po śląsku, choć mieszkają 10 kilometrów od Katowic), ale też ich rozumiem bo tam był już zabór rosyjski i 123 lata rusyfikacji zrobiło swoje, więc mówią zupełnie inaczej od nas ślązaków, choć mieszkamy od siebie tak blisko i terytorialnie też Sosnowiec jest na Śląsku ale za Ślązaków się nie uważają. Mieliśmy nauczycielkę w Zabrzu która na nas mówiła Niemcy a o swoich córkach mówiła że one mieszkają w Sosnowcu "bo tam jak w Polsce"... Bez komentarza.
      I jeszcze jedno zdanie, nie mylić Śląskiego z "gwarą górniczą" bo to już jest osobny język, gdzie wulgaryzmy biorą górę nad pozostałą treścią wypowiedzi i nie ma to wiele wspólnego ze śląskim poza tym że jest równie niezrozumiała dla reszty Polaków co Śląski.

      Usuń
    3. Trudno o większe brednie. "Sosnowiec jest na Śląsku" - właściwie ta kompromitacja winna wywołać stosowne milczenie nad Twą tragedią intelektualną ale kilka słów napiszę. Tzw "śląski" nie jest jednolity a formy jego zapisu nie zostały zunifikowane - to po pierwsze. Po drugie opowieści że nikt w Sosnowcu (który leży w Zagłębiu Dąbrowskim - historycznie małopolskim) nie rozumie śląskiego "języka" to wprowadzanie ludzi w błąd, podobnie jak to że ogólnie Polacy nie zrozumieją osoby mówiącej tym dialektem. Po trzecie próby podnoszenia medialnego szumu wokoło tzw "języka śląskiego" związane są bardzo mocno z polityką grupki ludzi których ambicje polityczne mogą zrealizować się jedynie poprzez wzbudzanie kontrowersji i obecność w mediach jedynie na tym podłożu bo w jakiejkolwiek innej dziedzinie ich wiedza i doświadczenie jest po prostu żadne. Jak moja była sąsiadka Jadźka ostro popiła to też mówiła w języku którego nikt nie rozumiał - czekam na wniosek by uznać go oficjalnie za odrębny język - w dodatku zagrożony bo Jadźka słabe ma już zdrowie ;)

      Usuń
  13. Jeśli ktoś chce rodowitego Kaszuba z dziada pradziada, to służę informacjami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim przypadku zapraszam do kontaku mailowego.

      Usuń
  14. Natrafiłem na ten blog przypadkiem. Właśnie odsłuchuję nagranie. W zasadzie nie jest to język trudny do zrozumienia - z pewnością łatwiejszy dla mnie niż np. ukraiński. Ale ubolewam, że nie ma dobrych materiałów do nauki kaszubskiego :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Z kaszubskim nie jest tak łatwo jeśli chodzi o określenie go jako języka czy dialektu polskiego. Przede wszystkim różni go wymowa i istniej w nim trochę różnic leksykalnych. Po obyciu się z nim można go rozumieć. Jednak za językiem przemawia to, że użytkownicy chcą go postrzegać jako osobny język.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co słyszę w tzw. audycjach kaszubskich nadawanych w radiu jest dla mnie w bardzo dużej części zrozumiałe, tym bardziej, że często odnoszę wrażenie, że osoby biorące w nich udział same mają pewne problemy z płynnym wysłowieniem się po kaszubsku. Przypominam sobie jednak, że jakieś 40 lat temu pracując z brygadą wiertniczą w terenie zdarzało mi się nocować w kaszubskich wsiach. I tak na przykład kilka wieczorów spędziłem w Sulminie (zaledwie kilka kilometrów za Gdańskiem), spożywając kolację z gospodarzami i ich dziećmi - jedynie co wówczas potrafiłem z prowadzonych rozmów wyłapać, to to były to takie słowa jak "kłeza", "łeda" "jo" czy kilka innych powszechnie znanych w regionie. Reszta tekstu była zupełnie niezrozumiała. Później wierciliśmy w Mrzezinie koło Pucka, tam nawet pracownicy pochodzący z okolic Kościerzyny i Kartuz, którzy kaszubski znali ze swoich rodzinnych domów mieli problemy ze zrozumieniem miejscowego dialektu.
      Z kolei znajomy Kaszuba (okolice Piaśnicy) twierdzi, że w czasie kilkudniowego pobytu w Słowenii, nie miał, dzięki znajomości kaszubskiego, większych problemów z porozumieniem się z mieszkańcami tego kraju

      Usuń
  16. Liczę na to, że uda mi się kiedyś nauczyć kaszubskiego. To bardzo piękny język, a skoro u mnie w centralnej Polsce takiego nie mamy, to nauczę się innego występującego w Polsce. A co! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Siadłam kiedyś (w Szczecinie, ale to inna bajka ;) ) między Ślązakiem i Kaszubem. I siedzieli i jeden mówił po swojemu, a drugi to na polski starał się przetłumaczyć - im wychodziło, ja nie rozumiałam ani słowa poza tym polskim nieszczęsnym.

    Chociaż mam znajomą na studiach, która mi się żaliła, że strasznie musi się pilnować i uważać, żeby mówić po polsku a nie kaszubsku. Jakby to rzeczywiście był inny język.
    Granica między dialektem i językiem jest koszmarnie cienka i niewyraźna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fragment kaszubskiego (remus04.mp3) bardziej mi się kojarzy z gwarą podhalańską niż ze śląskim - mieszkam gdzieś po środku obu regionów; rodziców mam z obu :)

      Usuń
  18. Ja jestem z Kaszub :) I to, że nie ma nagrań, ma też moim zdaniem trochę swoje podłoże. Kaszub z południa regionu i północy będą mieli problemy, żeby się zrozumieć. Północ (z której pochodzę) ma gwarę mocno odmienną od języka polskiego i dużo germanizmów, za to południe miesza polski i kaszubski, przez co dla mnie mówią dziwnie. Literacki kaszubski został oparty na odmianie północnej. By wyczuć różnicę, wystarczy posłuchać piosenek np. Weroniki Korthals, która pochodzi z Połczyna - ok. 10 km ode mnie i Damroki Kwidzińskiej, która jest z południa Kaszub (albo z Kaszub Środkowych, nie pamiętam, w każdym razie całkiem inaczej wymawia i czasem używa innych słów). A Ślązaka zrozumiem. Kiedyś na gry.wp.pl trafiłem na Ślązaków, zaczęli do mnie pisać w swojej gwarze, dumni, że ich nie zrozumiem, i się zdziwili, bo rozumiałem wszystko... A sam widzę w kaszubskim podobieństwa do niemieckiego (Plattdeutsch, ale Hochdeutsch też trochę), czeskiego i rosyjskiego :)
    W celu dalszej dywagacji - mój mail: nadoll1@wp.pl :)

    OdpowiedzUsuń