Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 września 2013

Świat Języków Obcych na Facebooku - miesiąc 1

Mając na uwadze to, iż nie wszyscy czytelnicy posiadają konto na Facebooku postanowiłem podzielić się treścią, jaka znalazła się na facebookowym profilu "Świata Języków Obcych" w ciągu pierwszego miesiąca jego istnienia. Przeważnie były to rzeczy zbyt małe by napisać o nich cały artykuł. Nie oznacza to jednak, iż nie warto przyjrzeć się im bliżej.

Dwie z nich zasługują na szczególną uwagę:

30 lipca  zamieściłem na profilu link do wymowy niemal wszystkich dźwięków IPA, czyli Międzynarodowego Alfabetu Fonetycznego . Jego opanowanie w dużym stopniu ułatwia naukę poszczególnych języków, a przede wszystkim wyczula nas na dźwięki nieobecne w języku polskim, o czym szerzej napiszę w najbliższej przyszłości. Tabela z plikami dźwiękowymi obrazującymi wymowę każdej głoski opracowana przez University of Glasgow jest znakomitym wstępem do zaznajomienia się z IPA.


4 września zamieściłem linka do "The Great Language Game" czyli quizu sprawdzającego poziom umiejętności rozróżniania poszczególnych języków ze słuchu. Jest to kapitalna zabawa, która prędzej czy później uświadomi nam, jak mało języków znamy i jakimi pod tym względem jesteśmy europocentrystami (konia z rzędem temu kto potrafi odróżnić od siebie samoa, maori czy tamilski). O samej stronie dowiedziałem się dzieki peterlinowi, którego stronę już wielokrotnie polecałem.


Więcej na oficjalnym profilu "Świata Języków Obcych" na facebooku.


PS: Nowy artykuł na blogu ukaże się już niebawem.


niedziela, 21 lipca 2013

Trzy lata "Świata Języków Obcych"

Ponad trzy lata temu, czyli 11 lipca 2010 roku napisałem pierwszy post na "Świecie Języków Obcych", w którym nieśmiało wyłożyłem powody jego powstania oraz cele, jakie sobie w związku z tym postawiłem. Od tego czasu na stronie zrobił się niemały tłok - pojawiło się na nim łącznie 77 artykułów rozrzuconych bezładnie na przestrzeni blogowej, w której osoba wchodząca na stronę po raz pierwszy może mieć ogromny problem z poruszaniem się. Dlatego też postanowiłem w trzecią rocznicę powstania tej strony uporządkować nieco jej zawartość, określić pewne zasady, na jakich będzie ona funkcjonować w przyszłości oraz założyć długo oczekiwane konto na Facebooku, z którym dla ewentualnych subskrybentów wiążą się dodatkowe korzyści.

Spis treści
Po pierwsze, na stronie pojawił się "Spis treści", dzięki któremu bez problemu można szybko uzyskać dostęp do najciekawszych artykułów na blogu. Będzie tu można w błyskawicznym czasie znaleźć i  przeczytać jeszcze raz o moim zarzuconym projekcie nauki języka czeskiego, o postach opisujących serię zmagań językowych w czasach licealnych oraz odnaleźć ciekawe artykuły, które teraz leżą zapomniane gdzieś na dnie strony. Na razie jest on umieszczony u góry, co wygląda troszkę koślawo, ale postaram się to w przyszłości zmienić, żeby nie raziło estetycznych doznań czytelników.

Profil na Facebooku
Tak, w końcu, po 19 miesiącach od chwili, kiedy to zapowiedziałem postanowiłem założyć profil bloga na Facebooku. Wszystkim czytelnikom polecam profil polubić, bo będą na nim zamieszczane liczne informacje, które z racji swojego charakteru nie zawsze mogą znaleźć się na blogu. Jeśli chcesz być na bieżąco informowany o nowościach na stronie, od czasu do czasu przeczytać ciekawy artykuł z innych źródeł, na który się natknąłem, bądź zwyczajnie od czasu do czasu posłuchać muzyki w języku innym niż polski czy angielski, to właśnie tam będziesz miał taką możliwość.

Blogi, które obserwuję
Zasada wymiany linków jest prosta - jeśli ktoś pisze względnie poprawnie (tzn. używa znaków interpunkcyjnych, nie robi notorycznie błędów ortograficznych itp.) na temat języków obcych i zamieści link do "Świata języków obcych" u siebie może jednocześnie liczyć na odwzajemnienie tego gestu. Żeby jednak lista obserwowanych stron nie rozrosła się zbytnio i nie straciła swojej aktualności postanowiłem ostatnio zrobić na niej porządek i wyrzucić blogi, które nie były aktualizowane dłużej niż rok uznając je za nieaktywne. Z pewnymi wyjątkami oczywiście. Strony, jakie uznam za wartościowe bez względu na brak aktualizacji pozostawię na swoim miejscu, by służyły czytelnikom również wtedy, gdy sam autor już dawno o nich zapomniał. O tych ostatnich zresztą wspomnę już wkrótce, bo uważam, że w polskiej blogosferze są też inne strony traktujące o językach, które są warte uwagi.

Wpisy gościnne
Wpisy gościnne pojawiły się na "Świecie Języków Obcych" dwukrotnie. Pierwszy raz artykuł był o języku arabskim, za drugim razem przenieśliśmy się na Półwysep Iberyjski oraz do Ameryki Południowej, żeby poznać rozmaite dialekty języka hiszpańskiego. Nie będę miał nic przeciwko temu, aby wpisów tego rodzaju było więcej, tym bardziej, iż jeden człowiek nie może być specem od wszystkiego. O ile mogę dyskutować na wiele tematów związanych z różnymi aspektami języków obcych, o tyle nie mogę zakładać, że w kilkudziesięciu z nich kiedykolwiek będę się biegle wypowiadał. Jeśli więc masz konkretną wiedzę na jakiś temat, a przy tym potrafisz dobrze pisać, to z wielką chęcią będę gościł Twój artykuł na blogu.

To na razie tyle jeśli chodzi o trzecie urodziny bloga - jak widać, dokonała się pewna rewolucja i mam nadzieję, że tchnie ona nowego ducha w ten blog. Jeśli macie jeszcze jakieś pomysły, komentujcie. Jestem zawsze otwarty na nowe pomysły.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Językowe plany na rok 2012

Podtrzymując starą świecką tradycję tworzenia noworocznych planów (patrz Językowe plany 2011) postanowiłem znów pójść na łatwiznę (bo, powiedzmy sobie szczerze, nie trzeba być geniuszem, by napisać tego typu artykuł) i podzielić się z wami tym, czym zamierzam się zajmować w przyszłym roku oraz, przede wszystkim, trochę rozliczyć się z tego co zapowiadałem 12 miesięcy wcześniej. Dla was będzie to ważne głównie z tego wględu, iż zawartość bloga, nie licząc uniwersalnych dyskusji o najłatwiejszych i najtrudniejszych językach świata, w ogromnej mierze zależy od tego czym się właśnie zajmuję. Ale zanim przejdziemy do przyszłości cofnijmy się nieco w czasie.

Warto sobie najpierw przeczytać post o planach na rok 2011 - http://swiatjezykow.blogspot.com/2011/01/jezykowe-plany-na-rok-2011.html
W planach było:
- zajęcie się czterema głównymi językami, czyli angielskim, rosyjskim, serbskim oraz niemieckim. W szczególności chodziło mi nieco o urozmaicenie, jakim było dodanie do czytelniczego repertuaru literatury pięknej w tych językach, co w każdym przypadku się udało - najlepiej pod tym względem było z językiem rosyjskim (seria książek Akunina o detektywie Fandorinie, "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa, teraz wezmę się za "Dzieci Arbatu" i pewnie, gdy znów poczuję niedosyt, sięgnę po inne pozycje Akunina) oraz serbskim (od mojego osobistego faworyta Miljenko Jergovicia przez wspomniane rok temu dzieła Andricia oraz Mihajlovicia po antologię serbskich przypowieści z przełomu XIX i XX wieku, których słownictwo nierzadko było bardziej zbliżone do tego używanego obecnie w języku macedońskim). Nieco gorzej było z językiem angielskim (początkowo Irving, następnie, jak na osobę zainteresowaną Republiką Południowej Afryki przystało, J.M. Coetzee), głównie z racji tego, że miejsce literatury zajmowało nierzadko inne pozycje czytelnicze, czasem mniej a czasem bardziej rozwijające. Poza tym postanowiłem sobie przypomnieć dawne lata i znów obejrzeć, tym razem bez napisów czy lektora, takie serialowe perełki jak "Twin Peaks" czy "Black Adder". Najgorzej sytuacja się miała z niemieckim, gdzie prócz zeszłorocznego hitu Sarrazina przebrnąłem jedynie przez całkiem zabawną książkę Thomasa Brussiga "Am kürzeren Ende der Sonnenallee", poddałem się przy "Wilku stepowym" Hessego (początek bardzo przyjemny, ale radość z czytania właściwej części dzieła była już dość nikła z racji ekstremalnie długich zdań i licznych przemyśleń natury egzystencjalnej przy użyciu słownictwa daleko wykraczającego poza moją obecną wiedzę - może po prostu byłem zbyt niecierpliwy? Cóż, wrócimy do tematu za kilka lat.), a aktualnie czytam "Blaszany bębenek" Grassa.
Jeśli chodzi o aktywne użycie języka to proporcje były niemal takie same z poważnym wskazaniem na serbski (albo chorwacki mówiony przez osobę, która jest przyzwyczajona do standardu belgradzkiego), co akurat rozumie się samo przez się. Niemiecki raczej okazjonalnie.
- zajęcie się francuskim i ukraińskim - tu zawiodłem. Miałem miesiące (głównie na początku roku), w których potrafiłem kilka godzin spędzić nad ukraińskim (w ogromnej mierze było to czytanie gazet i książek o historii tego państwa, ale też tłumaczenia z polskiego, żeby w końcu ukraiński "żył swoim życiem", a nie był tylko zdziwaczałą formą mojego rosyjskiego), ale było to na tyle niesystematyczne, że trudno mi mówić o jakimś przełomie. Francuski natomiast, jak był, tak pozostaje raczej w strefie marzeń. Znowu doszedłem mniej więcej do połowy podręcznika, poczytałem parę tekstów, przyszło coś ważniejszego i tak sobie ten język siedzi w miejscu aż do dnia, kiedy znów postanowię po raz n-ty zająć się nim na poważnie.
- niderlandzki / afrikaans - pozwólcie, że tego nawet nie skomentuję;)
Poza tym przez krótki okres czasu zajmowałem się macedońskim, o czym dwukrotnie pisałem oraz bułgarskim, ale trudno nazwać to inaczej niż przelotna znajomość.


Jakie są więc językowe plany na rok 2012?

Po pierwsze, chciałbym dla własnej satysfakcji kontynuować to co robiłem dotychczas z moimi czterema językami, z czym nie powinno być raczej problemów, bo zwyczajnie sprawia mi to frajdę. Nie chcę podawać listy obowiązkowych lektur. Ważne tylko, żeby było dużo, mądrze i ciekawie.

Po drugie, idąc za radami ludzi mądrzejszych w niektórych kwestiach ode mnie, zamierzam ograniczyć na tym blogu używanie języka polskiego i pisać czasem w innych językach, głównie angielskim oraz rosyjskim. Ten krok ma niepodważalne zalety, zarówno dla mnie, jak i dla czytelników. Jako iż jest to blog o językach obcych, dla ludzi, którzy się uczą języków obcych, głupio byłoby używać stale języka ojczystego. Pisanie w językach obcych będzie dla mnie doskonałym sposobem sprawdzenia własnych kompetencji. Niewielkie błędy naturalnie będą się zdarzać, ale zawsze wychodziłem z założenia, że praktyka czyni mistrza i zamiast czytać milion książek o tym jak coś się robi, należy po prostu to zacząć robić (może jedynie uprzednio przeczytawszy choć krótki podręcznik). Jeśli dobrze pójdzie to może do grona czytelników dołączą osoby spoza świata polskojęzycznego. Ostatnią zaletą tego posunięcia będzie stosunkowa niewielka ilość wybitnie głupawych komentarzy - po prostu mniemam, iż osoba nie potrafiąca napisać poprawnego logicznie zdania w swoim języku ojczystym ma jeszcze większe problemy z wyrażaniem się w języku obcym (choć nie jest wykluczone, że się mylę).

Po trzecie, zamierzam w niedalekiej przyszłości utworzyć fan page "Świata Języków Obcych" na Facebooku i konto na Twitterze. Podchodziłem do tego wcześniej z ogromną rezerwą, bo o wspomnianych serwisach mam zdanie, delikatnie mówiąc, nienajlepsze. Blog się jednak powiększa z dnia na dzień i powoli brak dojścia do tych środków przekazu zaczyna mu doskwierać. Często natomiast zdarza mi się natrafić na coś ciekawego, co chciałbym pokazać, ale niekoniecznie widzę sens pisania o tym artykułu. Osoby posiadające więc FB i Twittera będą miały w ten sposób dostęp do rozmaitych, ukazujących się częściej lub rzadziej bonusów.

Po czwarte, chcę w tym roku poważnie zająć się językiem albańskim. Wiem, że dla niektórych ludzi to może być szok z racji niewielkiej popularności tego języka w naszym kraju, ale jako że zajmuję się, na razie półprofesjonalnie, Bałkanami może się okazać bardzo przydatny, a nic mnie nigdy tak nie irytowało jak specjaliści od Kosowa czy Albanii, którzy nie znają oficjalnego języka tego państwa. Mimo przynależności do języków indoeuropejskich albański jest tworem dość specyficznym, który nawet na pierwszy rzut oka wygląda na język znacznie bardziej obcy niż języki słowiańskie, germańskie czy romańskie, dlatego też nie oczekiwałbym biegłości w mowie i w piśmie w ciągu najbliższych miesięcy. Jeśli w grudniu będę w stanie czytać gazety i artykuły bez większych problemów (tzn. bez zastanawiania się nad znaczeniem co trzeciego zdania i grzebaniem w słowniku) stwierdzę, że plan został wykonany i stwierdzę czy warto z tym iść dalej.

Po piąte, chciałbym, aby podobnie jak dotychczas bardzo ważną część bloga stanowili czytelnicy, którzy nierzadko wnosili do niego więcej niż sam autor. Dlatego też byłbym bardzo wdzięczny za każdą sugestię na temat tego jak strona powinna wyglądać i jakie tematy powinny być na niej poruszane (choć z góry mówię, że nie mam zamiaru służyć za autorytet od hindi, perskiego, japońskiego etc.). Co twierdzicie o obcojęzycznych artykułach? O fan page'u na FB i Twitterze? A może ktoś chce powiedzieć, że nauka albańskiego nie ma sensu? Piszcie.

Podobne posty:
Językowe plany na rok 2011
Kilka słów o prowadzeniu bloga językowego
Demony głupoty - część 1
Macedoński - wstęp i z czego się uczyłem
Język macedoński w praktyce
Czy i kiedy opłaca się uczyć ukraińskiego?

środa, 24 sierpnia 2011

Świat języków obcych - reaktywacja

Gdy rok temu tworzyłem "Świat języków obcych" chciałem by blog ten stał się miejscem, które by w pewien sposób skupiało osoby zainteresowane językami obcymi, ich nauką, możliwościami jakie dają. Chciałem, żeby był miejscem, w którym zarówno ja mógłbym komuś pomóc, ale też samemu poznać ludzi posiadających na niektóre tematy wiedzę znacznie większą i od których wiele się można nauczyć. Chciałem żeby stał się miejscem wymiany poglądów, czasem łagodnej, a czasem bardzo ostrej (wszyscy chyba pamiętamy dyskusję o najtrudniejszym języku świata). Generalnie cel został osiągnięty i za to chciałbym podziękować wszystkim czytelnikom - szczególnie tym, którzy swoimi komentarzami i dobrymi radami dodają tej stronie wartości, jakiej sam nigdy nie byłbym w stanie wytworzyć:)

I cóż teraz począć? Nie trzeba być specjalnie wnikliwym obserwatorem, żeby zauważyć, że od trzech miesięcy nie pojawił się tutaj ani jeden post. Niestety życie czasami układa się bardzo różnie. Doba ma tylko 24 godziny, a rzeczy ważnych do zrobienia było ostatnimi czasy (i nadal jest) bardzo dużo i skutecznie uniemożliwiły mi pisanie nowych treści oraz doglądanie bloga (nawet zablokowałem komentarze na krótki czas, co niniejszym zmieniam). Także czasem, mimo tak wielkich sukcesów jak pojawienie się na liście najlepszych blogów jezykowych na świecie - http://en.bab.la/news/top-25-language-learning-blogs-2011 (co nie miałoby miejsca, gdyby nie wy, za co również dziękuję) trzeba było na pewien czas zawiesić jego działalność. Ale jak sam tytuł posta mówi, postaram się w najbliższym czasie napisać coś nowego.

Na razie trochę aktualności z życia codziennego mającego ogromny wpływ na to o czym piszę. Aktualnie praktykuję w biurze translatorskim (rosyjski, serbski, chorwacki, bośniacki), natomiast w wolnych chwilach zarabiam pieniądze na to by wyjechać do Zagrzebia na 3 miesiące w celach osobisto-naukowych od października do grudnia. We wrześniu natomiast będę przebywał w Macedonii, w tym samym celu. Pieniędzy trochę potrzeba, więc jeśli jest jakiś sponsor, który przekazać datki w dowolnej wielkości to niech da o sobie znać;)

Do rzeczy jednak. W związku z takimi, a nie innymi planami, ostatnimi czasy zacząłem spędzać trochę czasu nad językiem macedońskim, o którym napiszę zapewne niejeden artykuł. 3-miesięczny pobyt w Zagrzebiu może też zaowocować całą serią artykułów o języku chorwackim, a także jego kajkawskim dialekcie, który w okolicach Zagrzebia jest jego dominującą wersją. Może nawet pomyślę wtedy nad czymś w stylu podręcznika do serbsko-chorwackiego ze zwróceniem szczególnej uwagi na różnice pomiędzy nimi, tak by był on w miarę uniwersalny. Ile z tego da się zrobić, czas pokaże.

Oprócz tego mam oczywiście w planach napisanie artykułów, które nie odnoszą się do obszaru południowej Słowiańszczyzny - takich bardziej przydatnych przeciętnemu uczniowi języków obcych. Głównie o tym jak w ogóle zacząć naukę języka obcego samemu - niedawno otrzymałem bardzo ciekawego maila, w którym zostałem poproszony o porady w tym zakresie i sądzę, że wiele osób mogłoby coś z tego wyciągnąć (nie wątpię też, że wśród czytelników znalazłoby się równie wielu, którzy mogą coś ciekawego wnieść do dyskusji w tym temacie). Będzie to raczej cała seria artykułów niż jeden - może z tego też zrobię jakiegoś e-booka czy coś w tym stylu.


Zobaczymy! W każdym razie miło mi ogłosić, że oto powróciłem. Do zobaczenia wkrótce!

niedziela, 7 listopada 2010

Październik 2010 - to był dopiero miesiąc

Chciałbym napisać, że post podsumowujący to co napisałem w październiku będzie wspaniałym przewodnikiem po blogu. Sęk jednak w tym, że powinienem był go napisać już jakiś czas temu, więc na początek chciałbym podziękować wszystkim, którzy nadal zaglądają i powitać tych, którzy w ciągu ostatnich kilku dni odwiedzili "Świat języków" po raz pierwszy. Weźmy się zatem do pracy!

Dziesiąty miesiąc roku okazał się równie obfity w wydarzenia jak ten poprzedni. Musiałem m.in. odbyć kolejną przeprowadzkę. Żeby jednak nie zanudzać czytelnika moim życiem osobistym postanowiłem skupić się na tym co działo się na blogu. Przede wszystkim z radością przywitałem fakt, że znalazły się kolejne dwie osoby, które zaczęły pisać o językach obcych. Sitar pisze o swoim procesie nauki języka esperanto (którego fanem nigdy nie byłem i raczej nie będę, o czym kiedyś może napiszę), a w przyszłości możliwe, że o innych językach na blogu http://projekty-jezykowe.blogspot.com/. Z kolei realirek założył bloga ogólnie traktującego o językach obcych, o którym już zresztą wspominałem w moim wcześniejszym poście. Pozdrawiam obydwu, tym bardziej, że są regularnymi czytelnikami i często komentowali na moim blogu.
Kolejnym przypadkiem jest też Piotr piszący już od września bloga http://jezykowo2.blogspot.com/, na którego również zapraszam, tym bardziej, że jako jedyny ze znanych mi blogerów w ciągu ostatniego tygodnia coś napisał. Językowa sfera blogowa się stale poszerza, wypada tylko mieć nadzieję, że będzie często aktualizowana. Jeśli chcecie być na bieżąco z wszelkimi nowościami na tym blogu to gorąco polecam subskrybcję kanału RSS.

Zajrzyjmy jednak do tekstów jakie napisałem - było ich 7 - z niektórych jestem bardziej, z niektórych mniej zadowolony. Największą popularnością cieszył się arytkuł pt. "Jakie materiały warto czytać?", w którym rozwodziłem się nad bezcelowością czytania cały czas tekstów o podobnej tematyce. Niewiele mniej czytelników miał tekst mówiący o zjawisku mylenia się języków - "A nie mylą ci się te języki?", mówiący m.in. o tym jakie niebezpieczeństwa czyhają na kogoś kto uczy się języków bardzo podobnych do siebie takich jak rosyjski i ukraiński. O różnicy w pisowni powyższych języków można przeczytać w moim opracowaniu cyrylickich alfabetów języków słowiańskich (Przewodnik po różnych rodzajach cyrylicy - języki słowiańskie), w którym porównałem zapis rosyjskiego, ukraińskiego, serbskiego oraz bułgarskiego.

Oprócz tego wspominałem o tym, że nauka języków ma pozytywny efekt na zdrowie ("Chcesz być wiecznie młody i zdrowy? Ucz się języków...") oraz rozwodziłem się na temat metody nauki 1000 najczęściej używanych słów i tego czy faktycznie działa ("Czy 1000 słów i 70% rozumienia to dużo?"). Osobną kategorią jest natomiast ogłoszenie o polskim forum językoznawców, do którego wszystkich serdecznie zapraszam.

Postaram się też oczywiście nie robić już więcej 10-dniowych przerw tak jak teraz i aktualizować bloga przynajmniej 2 razy w tygodniu. Standardowo podsumowanie zakończę listą 10 najczęściej czytanych artykułów:
1. Jak się nauczyć cyrylicy w 2 dni?
2. Rewelacyjny program do nauki słówek - Anki
3. Chcesz opanować podstawy języka obcego? Wypróbuj metody Assimil.
4. Jakie materiały warto czytać?
5. A nie mylą ci się te języki?
6. Przewodnik po różnych rodzajach cyrylicy - języki słowiańskie
7. Przewodnik po Anki.
8. Jak efektywnie uczyć się słówek?
9. Rozumienie ze słuchu.
10. Czy 1000 słów i 70% zrozumienia to dużo?

No i dziękuję oczywiście wszystkim czytającym i komentującym - bez waszych komentarzy, maili itp. pisanie nie sprawiałoby tyle radości, a nauka byłaby mniej ciekawa.

Podobne posty:
Świat Języków Obcych - wrzesień 2010
Świat Języków Obcych - sierpień 2010
Świat Języków Obcych - lipiec 2010

piątek, 1 października 2010

Świat języków obcych - wrzesień 2010

Już trzeci raz  zamieszczam miesięczne podsumowanie treści zamieszczonej na tej stronie. Dla tych, którzy znajdą się tu po raz pierwszy będzie to doskonały przewodnik po stronie, a dla stałych czytelników - ewentualna możliwość powrotu do artykułów starszych.

We wrześniu miałem na głowie sporo rzeczy takich jak chociażby przeprowadzka i związane z tym komplikacje. Udało mi się jednak znaleźć trochę czasu i napisać 9 artykułów, z których jestem całkiem zadowolony. Zacząłem też się powoli zaznajamiać z językiem xhosa, bardziej w ramach eksperymentu niż faktycznej nauki, jednak jest to całkiem pouczające zajęcie. Poznałem też kolejnego blogera piszącego o językach obcych, a którego strona jest warta uwagi i mam nadzieję, że będzie się dalej rozwijać. Jeśli więc będziecie mieli czas to zajrzyjcie na http://przestrzenjezykowa.blogspot.com/.

Z wrześniowych postów najbardziej poczytnym artykułem była recenzja kursu Assimil, która kilku ludzi już do tego programu przekonała. Jeśli nie wiecie czym jest Assimil, to koniecznie ten artykuł przeczytajcie. (dodam, że nie dostaję pieniędzy od tej firmy za promowanie ich produktu - jest to wyłącznie moja subiektywna opinia). Drugie miejsce zajął opis mojej nauki języka angielskiego - ot, taka historia z życia wzięta, mam nadzieję, że komuś się na coś przyda. Trochę dalej w tym rankingu znalazła się historia nauki rosyjskiego - kolejna część tego swoistego cyklu autobiograficznego. Kiedyś może będzie miała ok. 20 części tj. po jednej na każdy język. Cóż, pożyjemy, zobaczymy.

Kolejnym cyklem jaki zacząłem są artykuły o języku xhosa, czyli bardzo ogólny zarys sytuacji językowej w RPA oraz opis pierwszych wrażeń związanych z językiem xhosa. Pod tym ostatnim artykułem znajdują się również bardzo ciekawe komentarze na temat muzyki w języku afrikaans, które kiedyś może staną się podstawą do napisania artykułów o najładniejszym języku świata (w mojej prywatnej opinii).

Dzięki mailom i komentarzom przez was zamieszczanych miałem też okazję napisać dwa posty mające charakter typowych porad. Starałem się pomóc w doborze materiału do nauki niemieckiego, angielskiego i rosyjskiego oraz opisać ile daje słuchanie radia przez godzinę dziennie. Jak zwykle, mam nadzieję, że podołałem zadaniu.

Pozostał jeszcze jeden artykuł, na którego poczytności mi szczególnie zależy ze względów osobistych. Jeśli nie wiecie nic o unikatowym wymierającym języku germańskim, którym włada 70 osób w pewnym miasteczku na południu Polski to przeczytajcie o języku wilamowskim.

Postanowiłem też zamieścić TOP10 dotychczasowych artykułów zamieszczonych na stronie:
1.Rewelacyjny program do nauki słówek - Anki
2.Jak się nauczyć cyrylicy w 2 dni?
3.Przewodnik po Anki
4.Recenzja kursu Assimil
5.10 najlepszych polskich blogów o językach obcych (wg Google'a)
6.Jak efektywnie uczyć się słówek
7.Blog językowy AJATT - ciekawa metoda nauki
8.5 rzeczy jakich mnie nauczyła nauka czeskiego
9.Jak (nie) uczyć się języków obcych - angielski
10.Pierwsze wrażenia z nauki xhosa

Dzięki wszystkim, którzy czytają, komentują, piszą do mnie maile (zawsze chętnie pomogę, na tyle na ile potrafię) i subskrybują bloga - dzięki wam mam motywację by pisać, a pisanie motywuje by się uczyć. Dzięki!

Podobne posty:
Świat języków obcych - sierpień 2010
Świat języków obcych - lipiec 2010

piątek, 3 września 2010

Świat Języków Obcych - sierpień 2010

fot. Katarzyna Radziej
Postanowiłem, podobnie jak przed miesiącem, zrobić małe podsumowanie tego co na blogu zamieściłem w ciągu ostatnich 30 dni i przedstawić to jako swoisty spis treści dla osób, które wejdą na "Świat języków obcych" po raz pierwszy.

W sierpniu udało mi się nawiązać współpracę z dwoma innymi bloggerami - Łukaszem Tyczkowskim (pisze o języku niemieckim - http://blog.tyczkowski.com/)  i Michałem Bryszem (pisze o językach ogólnie - http://lang-spot.blogspot.com/). Poznałem też peterlina, którego wiedza na temat językowej różnorodności świata mi naprawdę zaimponowała i wszystkie osoby zainteresowane tematyką języków obcych zapraszam do regularnego odwiedzania jego strony - http://peterlin.wordpress.com/.


W tym miesiącu udało mi się zamieścić na blogu 14 artykułów, z których największą popularnością cieszyła się recenzja programu Anki oraz swego rodzaju instrukcja obsługi tego programu. Cieszy mnie to, jako że jest to chyba najlepszy obecnie program, dostępny całkowicie za darmo, znacznie ułatwiający naukę języków obcych i udało mi się do niego przekonać parę osób, które go wcześniej nie znały. Jeśli używacie Anki w swoim procesie nauki języka obcego to powiadomcie o tym inne osoby - sądzę, że ten program na to zasługuje. Ściągnąć można go TU. Cały czas staram się moją pracę z Anki polepszać, więc możecie oczekiwać kolejnych artykułów na ten temat. Wspomniałem też o innym programie - BYKI, który moim zdaniem nie spełnia się w nauce tak dobrze jak Anki, jednak jeśli kogoś interesują próbki dźwiękowe języków takich jak buriacki czy czeczeński, to dzięki niemu je znajdzie.

Całkiem spore zainteresowanie wzbudził też artykuł "W jakim języku się mówi w byłej Jugosławii?", w którym opisałem skrótowo sytuację językową jaka wytworzyła się na tym terytorium w ciągu ostatnich 20 lat i to czym tak naprawdę jest język serbski, chorwacki, bośniacki, czarnogórski itp. Być może w przyszłości zacznę kontynuować serię artykułów o tych językach południowosłowiańskich jako że znalazłem co najmniej kilka osób zainteresowanych ich nauką.

Na czwartym miejscu znalazło się "10 najlepszych polskich blogów o językach obcych (ale tylko według Google'a)", z którego do końca nie jestem może zadowolony z uwagi na pewne niedociągnięcia, które w komentarzach zarzucił mi peterlin. Jednakowoż artykuł ten pokazuje jak niewidoczne, tudzież źle wypozycjonowane, w polskiej strefie internetowej są strony traktujące o językach obcych. Warto jednak mimo wszystko zobaczyć na co jest w stanie natrafić początkujący internauta przy pomocy najpopularniejszej obecnie wyszukiwarki.

Zakończyłem też mój miesięczny projekt nauki języka czeskiego, z którego wnioski zawarłem TU. Mimo, że daleko mi do jakiejkolwiek biegłości to nie mogę uznać, iż uznaję czas spędzony z czeskim za czas stracony. Poznałem język naszego południowego sąsiada trochę bardziej dogłębnie i stwierdziłem, że nie jest on tak prosty i tak śmieszny jak to się Polakom wydaje - w rzeczywistości posiada chyba najbardziej skomplikowaną deklinację spośród wszystkich języków słowiańskich (może prócz słoweńskiego, w którym istnieje oprócz pojedynczej i mnogiej liczba podwójna), a wyrazy, które wydają się zabawne giną w tłumie rzeczy brzmiących zupełnie normalnie. Z obszaru języków słowiańskich wspomniałem też o tym, że jest w internecie dostępny słownik polsko-kaszubski i zamieściłem wykonanie hymnu kaszubskiego ”Zemia rodnô” (można posłuchać na ile jest podobny do polskiego) - te informacje znajdziecie w artykule "Słownik polsko-kaszubski jest dostępny".

Oprócz tego opisałem sposób w jaki można łatwo opanować cyrylicę (przy czym stosuje się to doskonale też do wszystkich innych alfabetów), parę porad motywujących do nauki języka obcego ("Historia motywacyjna" i "Nie masz siły - zrób coś małego") i artykuł o tym jak używać gier komputerowych do nauki języka obcego. Ostatnio napisałem również o tym co sądzę na temat osiągnięcia dobrego poziomu rozumienia języka mówionego - jako że temat ten jest w miarę rozległy, sądzę, że jeszcze parę razy zagości na tej stronie.

O czym jeszcze napiszę w przyszłym miesiącu? Przede wszystkim o tym, o czym byście chcieli - w tym celu piszcie na maila, bądź zaznaczcie w komentarzach. Oprócz tego zamierzam napisać od siebie m.in. jeszcze trochę więcej o języku kaszubskim (dotychczasowe dwa artykuły to stanowczo za mało), trochę więcej porad, linków, recenzji kolejnych programów, czy podręczników.

Jednocześnie dziękuję wszystkim, którzy czytają, piszą komentarze, maile i subskrybują mojego bloga. Dzięki wam mam motywację, żeby go ciągle rozwijać.

Podobne posty:
Świat Języków Obcych - lipiec 2010

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

5 rzeczy jakich nauczyła mnie nauka czeskiego

Niestety stało się – zostałem zmuszony do zarzucenia projektu nauki języka czeskiego w takim stopniu w jakim miał on być przeprowadzony. Cóż, niepowodzenia przytrafiają się każdemu – ważne jedynie, by wyciągać z nich odpowiednie wnioski i nie popełniać podobnych błędów w przyszłości. W poniższym artykule napiszę o tym, czego się nauczyłem dzięki temu krótkiemu przedsięwzięciu.

Krótko mówiąc ostatnimi czasy w moim życiu nałożyło się na siebie tyle obowiązków, że nie starczy mi ani czasu, ani pieniędzy by wyjechać do Pragi. Trudno jest mi się też wywiązywać z codziennego poświęcenia swojego czasu dla języka naszych południowych sąsiadów kiedy wydaje się niemożliwością zajmowanie się tym co robiłem dotychczas, czyli szlifowaniem rosyjskiego, angielskiego, niemieckiego i serbskiego. Całe szczęście, że udaje mi się stosować zasadę robienia małych rzeczy, o której pisałem wcześniej i przynajmniej wywiązuję się z zadań jakie ustaliłem sobie jako niezbędne minimum. A ów proces nauki czeskiego miał niewątpliwie swoje plusy. Doszedłem do kilku ciekawych wniosków i dowiedziałem się wielu rzeczy, o których miesiąc temu nie miałem pojęcia:

1. Czeski język nie jest łatwy – niemal każdy kto się wcześniej nie zetknął z tym językiem uważa, że nauka czeskiego nie jest żadnym problemem dla Polaka – przecież są do siebie takie podobne. Taki jest stereotyp. Tymczasem jest trochę inaczej. W nauce języków słowiańskich mam pewne doświadczenie – rosyjskiego i serbskiego uczę się codziennie, ukraiński w moim życiu pojawia się i znika (kiedyś się za niego wezmę i powinienem w ciągu roku osiągnąć pewien stopień biegłości) , podobnie jak białoruski, moja znajomość chorwackiego to w ogóle osobny temat (w ogóle artykuł o nazewnictwie tamtejszych języków mnie nie ominie – już drugi raz o tym wspominam). Gdy wziąłem się za język czeski nie mogłem z początku wyjść z podziwu jaki on jest podobny. Początkowo znalazłem tylko dwie rzeczy, które rzeczywiście mogły sprawiać trudność - "ř" umiem już wymawiać bez problemów, natomiast kwestia długich i krótkich samogłosek stwarza pewien problem. Oto dwa zdania, które mają zupełnie inne znaczenie, a wyglądają niemal tak samo:
Chceme byt v Londýnĕ - Chceme být v Londýnĕ
Chcemy mieszkanie w Londynie. – Chcemy być w Londynie.
Miałem już do czynienia z kwestią długości samogłosek w innych językach, ale dla kogoś kto nie wie o czym mowa może to być spory problem. Do tego dochodzi dziwne zachowanie niektórych przymiotników – np. „cizí”. Przymiotnik ten wygląda tak samo bez względu na rodzaj. Jest więc „cizí kufr”, co wygląda jeszcze normalnie. Ale „cizí auto”, a już tym bardziej „cizí taška” wyglądają co najmniej dziwnie. Rzeczowniki z końcówką „-e” przyjmują różne rodzaje; nie przerobiłem nawet połowy podręcznika „Teach Yourself Czech”, a znalazłem jeszcze parę rzeczy, które nawet Słowianinowi są w stanie sprawić problem. Podsumowując – jest to chyba najtrudniejszy język słowiański jakiego się uczyłem.

2. Jeśli jakieś zagadnienie jest trudne to musiz poświęcić temu przynajmniej 15 minut dziennie – to niestety jest prawda. Jakkolwiek byś nie uciekał, to Cię w końcu dopadnie. Trzeba też pamiętać, by najpierw opanować jedno zagadnienie i potem iść do następnego. Przelatywanie szybko do kolejnego, bez zrozumienia poprzedniego powoduje tylko piętrzenie się problemów, co naprawdę w pewnym momencie człowieka zniechęca. Nawet jeśli wyda Ci się, że już coś rozumiesz, to powróć do tego następnego dnia i tak parę razy, żeby się to utrwaliło. W związku z tym, że wyznaczyłem sobie na ten projekt docelowo jeden miesiąc, byłem zmuszony niektóre zagadnienia traktować trochę po macoszemu i osobiście nie jestem z tego zadowolony.

3. Słowacki jest prostszy niż czeski
– do tego wniosku doszedłem zupełnie przypadkowo. Na polskim forum językowym (http://www.forumjezykowe.com.pl/) użytkownik maciej00002 zadał pytanie o liczbę mnogą rzeczowników w języku słowackim. Odpisałem to co znalazłem w podręczniku „Colloquial Slovak” przez który musiałem przebrnąć, żeby w ogóle znaleźć potrzebne informacje. I moim oczom ukazał się język, który wydał mi się znacznie bardziej przystępny – nie jest to zresztą odosobnione zdanie, bo podobnie myśli wielu innych pasjonatów języków obcych.

4. Opanowanie biernej znajomości języka słowiańskiego to kwestia miesiąca... – jeśli oczywiście poczyni się w tym celu odpowiednie starania. Ale nie trzeba wiele. Mi osobiście wystarczył podręcznik, żeby widzieć podstawy zdań czeskich z objaśnieniami gramatycznymi i trochę czasu spędzonego na stronach gazet i czeskiej Wikipedii. I nie jest do tego konieczne posiadanie słownika – zdania, których nie rozumiem wstukuje w Anki i po tygodniu przynajmniej 40% z nich rozumiem z kontekstu. Sam próbuję zrozumieć co dane słowo znaczy – jeśli zobaczę je w tekście jeszcze 10 razy to nie ma siły, żebym go nie zapamiętał. Nie mogę powiedzieć, że czytam po czesku jak po polsku, ale fakt faktem nie sprawia mi to dużych trudności. To samo prawo stosuje się zresztą do innych języków słowiańskich. Chcesz mieć bierną znajomość jakiegoś języka niewielkim kosztem? Weź się za któryś z nich. Powyższe odnosi się oczywiście do czytania – słuchanie to już niestety zupełnie inna para kaloszy.

5. ...ale miesiąc to za mało na jakąkolwiek biegłość w mówieniu – nawet jeśli czuję się całkiem swobodnie w czeskim tekście to nie ma się co oszukiwać, mówić po czesku nie potrafię. Nie mam tu bynajmniej na myśli jakichś podstawowych zdań w stylu: Pocházím z Polska a jmenuji se Karol, ale ještĕ nemluvím dobře česky. Takie coś i jeszcze z kilkadziesiąt innych zdań w stylu rozmówek turystycznych umiałbym jeszcze skleić, ale zawsze ucząc się języka chciałbym dojść do poziomu, w którym mógłbym wyjechać za granicę i nie czuć dyskomfortu używając go – z czeskim ten dyskomfort nadal bym niestety czuł. O jakiejkolwiek komunikatywności nie może być więc mowy.

Podsumowanie:
Przygoda z tym językiem mi się całkiem podobała. Bądź co bądź posiadłem pewne podstawy i bardzo możliwe, że kiedyś do tego wrócę. Na razie daję sobie jednak z tym spokój gdyż mam dużo innych spraw – od pisania magisterki po inne języki obce -  na głowie. Nadal będę jednak czytał artykuły historyczne z czeskiej Wikipedii, bo mnie naprawdę zaciekawiły, a nic nie zaszkodzi podszkolić bierną znajomość. Zawsze będzie mi łatwiej zacząć od nowa kiedy zdarzy się sytuacja, że czeski jest mi potrzebny. Na pewno napiszę o tym na blogu wtedy kiedy się wezmę za ten język tak na poważnie, czyli przeznaczając na niego co najmniej te pół godziny dziennie.
Tymczasem życzę miłego dnia i zapraszam do ponownego odwiedzania bloga :)


Posty na temat mojego miesięcznego projektu nauki języka czeskiego:
Czeski w jeden miesiąc?
Język czeski - pierwsze wrażenia
Język czeski - odsłona druga
Jak mi pomogła czeska Wikipedia
5 rzeczy jakich nauczyła mnie nauka czeskiego

środa, 4 sierpnia 2010

Świat Języków Obcych - lipiec 2010

Pomysł na napisanie poniższego posta nie jest wcale oryginalny – ściągnąłem to od autora bloga Rentier. Myślę jednak, że warto podsumować pierwsze kilkanaście dni działania tej strony traktując to jako swoisty bodziec do dalszej pracy nad jej polepszaniem, a jednocześnie coś w rodzaju spisu treści, dla tych, którzy wejdą tu po raz pierwszy.

Bloga zacząłem pisać 11 lipca 2010 roku – na początku, przyznam szczerze, był problem z motywacją. Statystyki bloga na stronie Google Analytics (polecam każdemu kto prowadzi swoją stronę internetową) nie wypadały zachęcająco, stąd też bywały nawet 3-dniowe przerwy w publikowaniu postów. Od kiedy jednak zaczęły się pojawiać pierwsze komentarze, a wykres unikalnych odwiedzin wzrastał z każdym nowym postem, wzrastała również motywacja do dalszego pisania na temat języków obcych. W zeszłym tygodniu udało mi się opublikować 4 wiadomości i mniej więcej taką liczbę publikacji będę się starał utrzymać teraz cały czas.

Najchętniej czytanymi postami, przynajmniej wg Google, były „Jak efektywnie uczyć się słówek?” oraz seria artykułów, w których omawiałem wrażenia związane z moją nauką języka czeskiego („Czeski w jeden miesiąc?”, „Język czeski – pierwsze wrażenia”, „Język czeski – odsłona druga”). Zgodnie z tymi danymi spróbuję się skupić w bieżącym miesiącu na tych właśnie rzeczach i już niedługo opiszę moje kolejne doświadczenia z językiem czeskim, sposoby nauki, z których korzystam oraz konkretne porady opierając się na swoim doświadczeniu, jak i na dorobku ludzi, których uważam za autorytety w tej dziedzinie.

Myślę, że przydatne okazały się linki do angielskich gazet, jakie zamieściłem w jednym z postów. W przyszłości podam adresy do stron informacyjnych w innych językach i będę tą bazę cały czas poszerzał o nowe źródła. Jeśli natomiast nie czytaliście jeszcze o blogu językowym „All Japanese All The Time” i metodzie jaką stosuje jego autor ucząc się japońskiego, to koniecznie tam zajrzyjcie, bo uważam, że jest to chyba najbardziej wartościowy wpis na blogu. Przynajmniej do tej pory.

Cieszy mnie również fakt, że niektórzy z was zainteresowali się językiem kaszubskim („Język kaszubski – jedyny język regionalny w Polsce”) – ta rzadka i mało znana mowa zasługuje na szerszą uwagę. Ja w każdym razie mam nadzieję, że jej popularność będzie wzrastać i jeśli coś nowego się w tej kwestii pojawi to na pewno na stronie dam znać.

Sam pisząc tego bloga nauczyłem się też paru nowych rzeczy dotyczących zarówno języków obcych, jak i działania internetu, dlatego chciałbym nakłonić każdego z was kto ma jakieś konkretne zainteresowania, by założył swoją stronę. Jest to prostsze niż myślicie. A naprawdę warto.